RSS
czwartek, 18 marca 2010
MIłość nie istnieje
Do tej jakże "konstruktywnej" tezy doszedłem w ciągu ostatnich tygodni. Choć odnoszę wrażenie,  że prochu to ja raczej nie wymyśliłem tym razem. Miłość nie istnieje. Nigdy jej nie było i nie będzie. Nie istnieje takie uczucie. Jest tylko układ między dwojgiem ludzi. Czysto handlowy. Coś za coś. Dosłownie i w przenośni. Jedno z praw Murphiego mówi: Wniosek to jest ta myśl, do której dochodzisz kiedy nie masz siły myśleć dalej. Nie inaczej jest z dobieraniem się w pary. Człowiek przestaje szukać jak ma juz dość. Albo uznaje, że tym razem razem transakcja jest wystarczająco korzystna dla siebie lub nawet dla obu stron.
Zawsze wiedziałem, że panienki lecą na kasę. I na nic więcej. Facet nie mus być mega przystojny. Wystarczy, że ma kasę i to wystarczy. Tak było w ostatnim przypadku. Panienka poleciał na kasę gówniarza. Oczywiście nie przez niego zarobioną tylko daną przez ojca. Qrewstwo czystej wody. I tyle. A jako, że ja aż tak bardzo kasą nie ociekam i jestem choć nie biedny to jednak dopiero na dorobku to poszedłem w odstawkę. I jak tu nie mówić, że wszelkie układy pomiędzy dwojgiem ludzi sprowadzają się jedynie do wymiany handlowej.
W tej chwili przypomina mi się piosenka Jeden Osiem L - Jak zapomnieć. a zwłaszcza jeden wers: I proszę Boga, nigdy więcej niech nie pozwoli by ktoś trafił w moje serce.
Nigdy więcej!!!   
13:19, skywalker2002
Link Komentarze (4) »
piątek, 26 lutego 2010
Zero
Trochę mnie tu nie było i blog pokrył się sporą warstwą kurzu ale cóż. Czasem i tak bywa. A ostatni miesiąc nie bynajmniej do najpiękniejszych w moim życiu nie należał. Niestety pokaźną jego część spędziłem na wygrzebywaniu się z gruzów klęski, której nadejścia nic na ziemi i na niebie nie zapowiadało. A klęska poważna. Mój związek został zakończony. Nie przeze mnie tylko przez Nią. Pewnej soboty i niedzieli kilka razy byłem zapewniany o jej uczuciu aby we wtorek usłyszeć, że jest ktoś inny. W jej wieku, a właściwie to rok młodszy. I to od jakiegoś czasu. W jednej chwili wszystko wzięło w łeb. Plany, marzenia. Wszystko poszło się wietrzyć. A najgorsze jest to, że mi zależało. I to bardzo. Nawet więcej niż zależało. Zakochałem się. I co??? W jednej chwili wyrzuciła moje uczucia na śmietnik. Nie mam pojęcia co ze sobą teraz zrobić. Najbardziej wnerwia mnie to, że ja byłem względem Niej lojalny, a Ona nie. Choć w czasie kiedy byliśmy razem miałem propozycje od innych kobiet to zawsze odmawiałem bo uważam, że lojalność i zaufanie w związku to podstawa. szkoda, że Ona nie podzielała tej opinii. Co dalej??? Pojęcia nie mam. Bywają momenty, że nie wiem co mam ze sobą zrobić. Chcę wyjść z siebie i stanąć obok... Walnąć pięścią w ścianę. Kilka razy nawet walnąłem. Nie jest to pierwsza podobna sytuacja w moim życiu. Kilka razy kosza dostałem ale nigdy nie było mi aż tak źle z tego powodu. Bo jest mi źle. Chce mi się krzyczeć. Na razie mogę uciec w pracę. Zarabiam się od rana do nocy. Jak jestem maksymalnie zajęty, tak, że nie mam się kiedy podrapać. Ale kiedy przychodzę do domu i widzę, że na poduszce obok nikogo nie ma... Znów jest mi źle. Teraz mi trochę ulżyło jak to z siebie wyrzuciłem. Ale zaraz się położę spać i na poduszce obok nie zobaczę Jej i jest mi z tego powodu źle.
Tagi: osobiste
22:28, skywalker2002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 stycznia 2010
Krew mnie zalewa
Tym razem będzie o czymś zupełnie innym. Mianowicie o podejściu pewnych ludzi do swoich obowiązków. Sam pracuję w sektorze prywatnym. Powiem więcej. Sam sobie jestem sterem, żeglarzem i okrętem. Czyli mam własna działalność gospodarczą. W jej prowadzeniu przydatnych jest kilka cech. mianowicie dokładność, posiadanie pewnych informacji i umiejętność ich praktycznego zastosowania. Niestety nie każdy jest obciążony aż takimi obowiązkami. Kogo mam na myśli??? Pracowników uczelni na jakiej studiuję. Otóż w ostatni weekend powinienem mieć zjazd. Dwa dni spędzone na uczelni, a ta jest w innym mieście, oddalonym o prawie 180 kilometrów jaki muszę pokonać jadąc samochodem (pomińmy fatalne warunki na drogach).
Normalnie krew mnie zalewa jak jestem traktowany jak powietrze. A takie odniosłem wrażenie. Mianowice, gdybym sam się nie dowiedział, że nie ma zajęć miałbym wycieczkę. Sobotnie zajęcia odwołane. Jedne z niedzielnych też bo prowadząca myślała, że będą w sobotę, a w planie były w niedzielę wiec jej nie pasuje i odwołała... Cholera jasna. Płacę nie małą kasę. Uczelnia (a właściwie to jedna osoba na tej uczelni) posiada mój numer telefonu, maila. I co??? I nic. Nikt nic nie wie. Jawnie ma gdzieś swoje obowiązki ale nic sobie z tego nie robi bo ma ciepłą posadkę, załatwioną przez jakiegoś pociotka, a kasę i tak dostanie. Owa osoba pracuje na stanowisku kierownika studiów (tak, takowa funkcja istnieje choć zupełnie nie mam pojęcia w jakim celu).
Mam wrażenie, że jestem głęboko w dupie. Niestety nie częścią ciała dzięki której owa penetracja analna przynajmniej jednej ze stron dawała by choć odrobinę przyjemności :] Nie spodziewajmy sie jednak cudów po osobach pracujących w sektorze państwowym. Nic do niego nie mam. Ale wymiana ludzi na pewnych stanowiskach zdaje się być koniecznością. dwadzieścia lat już mamy kapitalizm, a są w tym kraju ludzie co do tej pory nie przestawili się na funkcjonowanie w realiach gospodarki wolnorynkowej.
sobota, 09 stycznia 2010
Ile potrzeba czasu???
W filmie "Chłopaki nie płaczą" jest jest pewna mądra wypowiedź. Choć w dość komicznym kontekście ale przecież film do kina ciężkiego kalibru nie należy wiec nie wymagajmy zbyt wiele (choć dodam, że tak zwane ambitne kino nigdy mi do gustu nie przypadło. Może dla tego, że na co dzień mam masę ważniejszych problemów na głowie). Ale wróćmy do meritum. W życiu trzeba odpowiedzieć sobie na jedno zajebiście ważne pytanie. Co lubisz w życiu robić. I zacznij to robić.
Ja sparafrazuję to pytanie. Ile czasu potrzeba aby zaczęło człowiekowi zależeć??? Oczywiście mam na myśli druga osobę. Kobietę, mężczyznę. Niepotrzebne skreślić w zależności od płci i orientacji seksualnej. Nie będę odkrywczy jeśli powiem, że ile osób tyle odpowiedzi. Cóż. Od jakiegoś czasu spotykam się z pewną kobietą. Co prawda trochę młodszą niż ja ale przecież nie ważne jest ile ma się lat (no dobra ważne aby pedofilii nie szerzyć) tylko to co jest między uszami. Niektórzy dodadzą, że i to co w sercu i zapewne nie są oni pozbawieni racji. I teraz muszę sobie odpowiedzieć na owe arcy ważne pytanie. Czy mi zależy??? Chyba tak. Właściwie to od jakiegoś czasu się nad tym zastanawiam. Kiedyś owa niewiasta zadała mi pytanie czy byłbym w stanie się w niej zakochać. Odpowiedziałem, że zapewne tak. Że szansa zawsze istnieje. Na razie raczej zakochany nie jestem. Ale uświadomiłem sobie, że zaczyna mi zależeć. Tylko jak się przekonać o tym co się dzieje w głowie i sercu kobiety??? I tu mam problem. Nie wiem. Może mi coś przyjdzie do głowy ale na razie pustka. A chciałby wiedzieć. Lubię po prostu wiedzieć na czym stoję. I tyle.
Nie mam pojęcia czy to co napisałem trzyma się ładu i składu. Cóż. Mętlik w głowie nie ułatwia zebrania myśli.
Tymczasem zmykam ogarnąć trochę samochód. Jutro mnie czeka przejechanie ok 400 kilometrów w zimowej aurze. Nie do kobiety. Do niej mam o wiele bliżej.
Pozdrawiam i do następnego wpisu.  
Tagi: osobiste
20:06, skywalker2002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 stycznia 2010
Kobiece "może"...
Życie jednak potrafi zaskakiwać. Lub jak kto woli można zacytować kultowy tekst z "Foresta Gumpa": Życie jest ja pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz na co trafisz. Tak jest i w tym przypadku. Mianowicie obiecałem, że będzie o kobietach i jest o kobietach. Tylko sam nie spodziewałem się, że będzie tak szybko.
Ale do rzeczy. Czy ktoś się kiedyś zastanawiał nad fenomenem padających z ust kobiety stwierdzeń typu "może", "zobaczę", "zastanowię się"??? Ja podjąłem się tego trudu. Mianowicie kiedy mężczyzna zaproponuje kobiecie spotkanie i ta nie powie od razu, że się zgadza, odpowiadając wymijająco przytoczonymi wyżej zwrotami, najczęściej jej późniejsza odpowiedź brzmi nie. Odwlekanie powiedzenia "Nie"... Dla czego tak jest??? Czy nie mogą od razu powiedzieć jasno co i jak tylko muszą odwlekać coś co już od samego początku wiedzą.??? Wiem, że jestem mężczyzną i do wielu spraw podchodzę zupełnie inaczej. Ja zawsze odpowiadam krótko i zdecydowanie. Tak lub nie. Nie wciskam kitu, że się zastanowię, przemyślę. Jedyna sytuacja kiedy nie mogę od razu powiedzieć tak lub nie to wtedy kiedy nie jestem pewien czy jest to możliwe z powodu umówionego wcześniej spotkania. jak nie mogę zajrzeć do organizera.
A skąd moje przemyślenia??? otóż wczoraj zapytałem kobietę, z którą aktualnie się spotykam czy zobaczymy się w czwartek lub piątek. na początku padła odpowiedź z zakresu omawianych w tym wpisie. Po jakiejś chwili odpowiedź, że jednak nie. Bo ma na dziś jakieś plany, o których nie chciała mówić, a w piątek albo jedzie do domu (bo dziewczyna jeszcze studiuje) albo idzie na parapetówkę. Cóż. Bywa i tak. Rozumiem, szanuję. Tylko czy nie można było od razu jasno postawić sprawy?
Cóż. Tego chyba nigdy nie zrozumiem.
Tymczasem zabieram się za zarabianie pieniędzy.
Pozdrawiam.
środa, 06 stycznia 2010
Witam
Witam wszystkich. Na początek parę słów o mnie zanim zacznę wypisywać tu moje wypociny.
Mam na imię Michał. Za niespełna 3 miesiące skończę 26 lat. Ale do tego czasu ciągle cieszę się okrągłym wiekiem, 25 lat. Lata te upłynęły mi na świętowaniu kilku mniejszych lub większych sukcesów oraz czasem i wygrzebywaniu się z gruzów mniejszy lub większych klęsk celem wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
I oczywiście kobiety. Sporo ich się przewinęło przez moje życie i na pewno większość z nich odcisnęła na mnie w jakimś stopniu swoje piętno. Na szczęście nie obcas pantofla. Bo pod ten nigdy nie dałem się wcisnąć i to może dla tego przez te wszystkie lata nie udało mi się stworzyć żadnego trwalszego związku. Ale co to za związek, w którym to jedna strona usiłuje narzucić swoją wolę drugiej stronie??? Ale o tym kiedy indziej opowiem. Obiecuję.
Tymczasem pozdrawiam wszystkich co zajrzą na mojego bloga.
Zapraszam do lektury.
Pozdrawiam.
Tagi: powitanie
14:48, skywalker2002
Link Komentarze (1) »